Skąd: mobile-internet.pl
Tytuł: iAudio F1 - Szaleńcza prędkość...
Data publikacji: 24 grudnia 2005
* Wstęp
To, że rynek przesycony jest sprzętem audio różnego typu, wcale nie dziwi.
Dzisiaj kupując odtwarzacz mp3 stajemy przed nie lada problemem. Do wyboru mamy
ogromną ilość modeli oraz producentów, którzy zazwyczaj w bardzo atrakcyjny
sposób reklamują swój towar. Tak właśnie jest z dobrze znaną firmą Cowon,
która przyrównuje swój odtwarzacz oznaczony symbolem „F1” do bolidu wyścigowego…
* Rozgrzewamy silnik
Po otwarciu eleganckiego pudełka, naszym oczom najpierw ukazuje się
odtwarzacz, a następnie pod nim niezbędne oprogramowanie, kabel do podłączenia
urządzenia z komputerem oraz słuchawki. Już na pierwszy rzut oka jesteśmy w
stanie stwierdzić, iż mamy do czynienia ze sprzętem z „najwyższej półki”.
Sam odtwarzacz jest bardzo zgrabny, swoim wyglądem nie odstrasza, choć widać,
że projektanci woleli postawić na nowoczesne wzornictwo, niż kontynuować
linię – na ogół – monotonnych odtwarzaczy. Sama sylwetka, ma w sobie coś
z futurystycznego bolidu.
Pierwsze na co zwracamy uwagę, jeszcze przed włączeniem urządzenia, to brak
komory na baterię. Skoro jej nie ma, to domyślamy się, że akumulator został
po prostu wbudowany w urządzenie i zastanawiamy się, czy przypadkiem nie umknął
nam gdzieś zasilacz… Niestety ładowanie F1 odbywa się tylko i wyłącznie
za pośrednictwem kabla USB podpinanego do komputera. Przy synchronizacji danych
jest to faktycznie użyteczne, ale jeśli zechcemy zabrać iAudio F1 na wycieczkę?
Nie będziemy mieli przecież dostępu do komputera, więc co dalej? Spotka nas
niestety zawód - będziemy musieli dokupić ładowarkę podróżną, której
niestety nie ma w zestawie… Być może kwestia ta, została potraktowana jako
błaha i umknęła producentom. Mnie jednak wydaje się, iż oczywiste jest to,
że skoro kupujemy „przenośny” odtwarzacz, to wymagamy od niego pełnej
mobilności nijak nieograniczonej.
....reszta
tekstu...
Autor: Łukasz Gajewski
należą do ich właścicieli i użyte są wyłącznie w celach informacyjnych.
Zastrzegamy sobie prawo do błędów na stronie włączając w to błędy w opisach i specyfikacjach.
